Nasz wspaniały Prezes wdrapał się na domek klubowy by wymienić dachówki zniszczone przez piłeczki i przy okazji zrobił zdjęcie z góry. Muszę przyznać, że całkiem fajnie mu to wyszło:
Tak teraz wygląda początek piątego dołka. Woda sięga prawie szóstego greenu z jednej strony i czwartego greenu z drugiej.
Słabo widoczny owalny kawał lodu w tyle “stawu” to ten duży bunkier przy czwartym greenie. Niech wam posłuży jako punkt odniesienia do ocenienia rozmiaru tej mega-kałuży.