Po dzisiejszym deszczu śnieg z pola zniknął prawie całkowicie, zastąpiony przez jezioro sięgające od siódmego greenu przez szósty aż po czwarty. Wygląda to naprawdę tragicznie…
Okazało się, że budyneczek, w którym znajduje się pompa i konsola od nawadniania został zalany – przed chwilą wyciągaliśmy spod wody cały sprzęt. Pozostaje mieć nadzieję, że silnik to przetrwał.
Zalanie to nie koniec problemów, jakie wylazły spod śniegu – mimo jesiennych oprysków prewencyjnych pod śniegiem na greenach rozwijały się grzyby, najbardziej ucierpiała siódemka.
Sezon 2011 zapowiada się naprawdę kiepsko…














